Jest to jednak też tylko obraz większości, obraz mieszkańców "typowych". Obok nich można czasem znaleźć osobowości, które przewyższają tę większość - i dzięki którym może jeszcze "żyje nadzieja".
Jedną z takich wyjątkowych osobowości jest pan Svatopluk Chodura z Ostrawy Śląskiej.
Jest potomkiem Jana Keltički, domniemanego znalazcy węgla w zaglębiu Ostrawsko-Karwińskim z końca XVII. wieku; w 2000 r. pan Chodura zdecydował się wybudować swoimu przodkowi małe muzeum i... pomnik.
I doniosłe jest, co pisze o tym na stronach swojego Muzeum Keltičkova kovárna: "Kowal Keltička był narodowości waserpolskiej, tj. Ślązak. [...] W regionu ostrawskim mieszała się narodowość śląska, polska i niemiecka, więc pomnik bazaltowy niesie napis w tych językach."
I rzeczywiście, pomnik na ulicy Keltičkova w Ostrawie niesie obok czeskiego "...a kámen počal hřát" (i "Nálezce uhlí Keltička"), polskiego "...na początku kamień zagrzał" i niemieckiego "...und der Stein fing an zu wärmen" także napis "...i šuter vydal čeplo":

To naprawdę dialekt ostrawski, aczkolwiek forma trochę wulgarna i oczywiście już fonologicznie sczechizowana (poprawnie byłoby "...i šuter vydał ćepło").
Piszę o tym jednak z tego powodu, że chodzi właściwie o historycznie pierwszy napis publiczny na terenie Czech, którego językiem oficjalnie jest śląski [!].
Myślę, że pan Chodura zasługuje na wdzięczność
